Patron

Poznański Czerwiec'56


Początki wydarzeń Poznańskiego Czerwca '56 związane są z sytuacją w Zakładach Cegielskiego (ówczesna nazwa to Zakłady im. Stalina). Załoga tego zakładu zgłaszała pretensje w sprawie niesłusznie pobieranego przez 3 lata podatku od więcej zarabiających przodowników pracy i pracowników akordowych, co pozbawiło parę tysięcy pracowników ponad 11 mln. zł. Nie rozwiązanie tego problemu doprowadziła do znaczącego wzrostu napięcia w Poznaniu.

28 VI doszło w Poznaniu do wystąpień robotniczych, które przebiegały w dwu etapach. Pierwszy etap trwał od godziny 6.00 do 10.30. W tym czasie robotnicy zorganizowali strajk w największych zakładach miasta. Następnie wyszli na ulice formując pochód, który przekształcił się z demonstracji robotniczej w manifestację społeczeństwa, czego wyrazem było zgromadzenie się około 100 tys. Robotnicy domagali się, aby władze cofnęły narzucone normy pracy, obniżyły ceny i podwyższyły płace. Był to pokojowy okres manifestacji. Po godzinie 10 nastąpił wzrost napięcia wśród demonstrantów. Z opanowanego radiowozu podano informację o aresztowaniu delegacji robotniczej. Spowodowało to marsz kilku tysięcy demonstrantów pod więzienie i rozbicie go. Część demonstrantów przystąpiła do niszczenia akt więziennych. Akta wyrzucano na ulicę i palono, a sprzęty częściowo zdemolowano. Dokonano też zaboru broni palnej. Tłum zebrany przed gmachem sądu nie pozwolił straży pożarnej na gaszenie ognia. Zamieszki w rejonie więzienia, sądu i prokuratury trwały do godz. 12.00. Po ich zakończeniu grupa demonstrantów ruszyła pod budynek Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Kochanowskiego, do którego w tym czasie przybyła grupa operacyjna UBP. Około 10.40 z tego budynku padły pierwsze strzały. Jedna z grup udała się na dworzec kolejowy celem wstrzymania ruchu pociągów. Po południu władze skierowały do miasta regularne jednostki wojskowe początkowo 19 Dywizję Pancerną, później jeszcze 10 D. Panc. oraz 4 i 5 Dyw. Piechoty.
Łącznie skierowano do pacyfikacji miasta ponad 10 300 żołnierzy, ok. 400 czołgów, ponad 30 transporterów opancerzonych. Siły te prowadziły walki uliczne z grupami cywilów, przeważnie młodymi wiekiem, uzbrojonymi tylko w 188 sztuk broni, w tym 1 rkm, oraz butelki z benzyną. Wymiana ognia trwała w różnych punktach miasta do godzin południowych 29 czerwca, a sporadycznie strzały padały
do 30 czerwca.

W toku walk i pacyfikacji miasta zginęło 57 osób, w tym 49 cywili i 8 spośród żołnierzy i aparatu bezpieczeństwa, około 600 osób zostało rannych. Aresztowania uczestników rozpoczęły się już 28 czerwca, nasiliły się w dniach następnych, przy czym obchodzono się z nimi wyjątkowo brutalnie.
Symbolem sprzeciwu wobec władzy stał się Romek Strzałkowski, trzynastoletnia ofiara śmiertelna, a także ręka, która według słów ówczesnego premiera Józefa Cyrankiewicza miała zostać odrąbana, gdy podniesie się ją na władzę ludową. Intensywne śledztwo połączone z biciem i maltretowaniem podejrzanych, prowadzone przez liczną grupę funkcjonariuszy z Warszawy, miało potwierdzić tezę władz, że sprawcami wydarzeń 28 czerwca byli prowokatorzy z opozycyjnych organizacji i obca agentura. Nie udało się tego jednak udowodnić...

Wydarzenia poznańskie odbiły się głośnym echem w kraju i na świecie. Spowodowały przyspieszenie procesów demokratyzacji w państwie. Wnioski płynące z doświadczeń, "poznańskiego czerwca" odegrały wielką rolę w procesie dojrzewania tzw. przemian październikowych w państwach demokracji ludowych. Można sądzić, że wydarzeniom poznańskim zawdzięczamy, iż "przewrót październikowy" w Polsce w przeciwieństwie np. do Węgier, gdzie Armia Radziecka je krwawo stłumiała ( 23 X - 11 XI 1956 r.), miał charakter bezkrwawy.
To co się stało 28 VI w Poznaniu było powstaniem przeciw istniejącemu systemowi komunistycznemu, z całą jego strukturą polityczną, moralną.